Dlaczego makrobiotyka?

Ten blog to dokumentacja rewolucji jaka dokonała się w moim życiu za sprawą makrobiotyki w wersji wegańskiej. Do zainteresowania się nią skłoniła mnie przebyta choroba nowotworowa. Chciałabym podzielić się moimi doświadczeniami, pomysłami na pyszne wegańskie makrobiotyczne posiłki i rozważaniami o zdrowiu i naturalnym stylu życia.
Makrobiotyka to nie tylko "dieta", ale styl życia, sposób myślenia i postępowania. Makrobiotyka, choć niektórym może wydawać się bardzo rygorystyczna (bo przecież trzeba zrezygnować z produktów pochodzenia zwierzęcego i większości tzw. normalnego jedzenia) i trudna do zrealizowania (posiłki przygotowywane są na bieżąco i kilka godzin dziennie trzeba spędzić w kuchni), jest tak naprawdę jedną wielką przygodą. Jedzenie makrobiotyczne jest pyszne, naturalne, energetyczne, służy naszemu zdrowiu, przywraca równowagę i daje jasność umysłu. Kuchnia makrobiotyczna to pole popisu dla osób kreatywnych, które lubią eksperymentować, ale jednocześnie w życiu realizują się w wielu innych dziedzinach. Im dłużej stosujesz makrobiotykę, tym mniej zastanawiasz się co ugotować, jak skomponować posiłki, wystarczy, że interpretujesz sygnały, które wysyła ci twoje ciało i po prostu gotujesz "intuicyjnie". I każdy posiłek staje się prawdziwą ucztą.


czwartek, 4 listopada 2010

Pieczone kotlety z orkiszu

Zboża są podstawowym pokarmem w makrobiotyce, ich udział w każdym posiłku powinien wynosić 60%. Zboża możemy przyrządzać na różne sposoby - już wcześniej podawałam przepis na kremy, kulki zbożowe, potrawki, kotlety, a nawet tort. Dzisiaj propozycja na danie obiadowe - pieczone kotlety z orkiszu.
Składniki to oczywiście ziarno orkiszu (1 szklanka), dowolne płatki zbożowe (1 szklanka), mała cebula, ząbek czosnku, korzeń pietruszki. Do przyprawienia użyjemy sosu shoyu, świeżego imbiru, gomasio i lubczyku.
Orkisz namaczamy na noc dodając do wody odrobinę kwasu (może być woda od kiszonki albo sok z cytryny). Następnego dnia zmieniamy wodę i gotujemy ziarna ok. 3 godzin. Płatki zalewamy wrzątkiem (do przykrycia), żeby zmiękły. Na patelni rozgrzewamy olej i dusimy na nim pokrojone drobno warzywa. Gdy całą woda wyparuje, wyłączamy gaz i doprawiamy imbirem i sosem shoyu.
Wszystkie składniki wrzucamy do miski i mieszamy ze sobą, aż powstanie w miarę jednorodna masa. Formujemy kotlety, obtaczamy w otrębach albo zmielonych płatkach zbożowych, posypujemy z wierzchu gomasio i lubczykiem, i wstawiamy na kilkanaście minut do piekarnika  (temp. 180 stopni).
Kotlety znakomicie komponują się z surówką prasowanką. Z uwagi na to, że kotlety pieczemy, a nie smażymy, można je również potraktować jako przekąskę do zabrania ze sobą, gdy czeka nas dłuższy dzień poza domem.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza