Dlaczego makrobiotyka?

Ten blog to dokumentacja rewolucji jaka dokonała się w moim życiu za sprawą makrobiotyki w wersji wegańskiej. Do zainteresowania się nią skłoniła mnie przebyta choroba nowotworowa. Chciałabym podzielić się moimi doświadczeniami, pomysłami na pyszne wegańskie makrobiotyczne posiłki i rozważaniami o zdrowiu i naturalnym stylu życia.
Makrobiotyka to nie tylko "dieta", ale styl życia, sposób myślenia i postępowania. Makrobiotyka, choć niektórym może wydawać się bardzo rygorystyczna (bo przecież trzeba zrezygnować z produktów pochodzenia zwierzęcego i większości tzw. normalnego jedzenia) i trudna do zrealizowania (posiłki przygotowywane są na bieżąco i kilka godzin dziennie trzeba spędzić w kuchni), jest tak naprawdę jedną wielką przygodą. Jedzenie makrobiotyczne jest pyszne, naturalne, energetyczne, służy naszemu zdrowiu, przywraca równowagę i daje jasność umysłu. Kuchnia makrobiotyczna to pole popisu dla osób kreatywnych, które lubią eksperymentować, ale jednocześnie w życiu realizują się w wielu innych dziedzinach. Im dłużej stosujesz makrobiotykę, tym mniej zastanawiasz się co ugotować, jak skomponować posiłki, wystarczy, że interpretujesz sygnały, które wysyła ci twoje ciało i po prostu gotujesz "intuicyjnie". I każdy posiłek staje się prawdziwą ucztą.


sobota, 30 marca 2013

Pomarańczowy "sernik" z nerkowców


Kolejny przepis ze strony Rawmazing, który wczoraj wypróbowałam. Nie jest zbyt pracochłonny, a za to bardzo efektowny. No i ten smak... Rozkosz dla podniebienia i po jednym kawałku trudno jest zachować umiar. Żaden tofurnik, nie może się z nim równać!




Składniki:
1 szklanka migdałów
1/4 szklanki kakao
4 niesiarkowane daktyle
3 pomarańcze
1/2 szklanki syropu z agawy
2,5 szklanki nerkowców
3/4 szklanki rozpuszczonego tłuszczu kokosowego


 

Przygotowanie:
Poprzedniego wieczora namaczamy na noc migdały, nerkowce i daktyle (w osobnych naczyniach). Następnego dnia odsączamy je z wody i osuszamy papierowym ręcznikiem.


Migdały i daktyle mielimy w robocie kuchennym tak długo, aż uzyskamy gruboziarnistą, lepiącą się masę.
Na koniec dodajemy kakao i jeszcze przez chwilę mielimy wszystko razem.
Część masy (ok. 1/5) zostawiamy na kruszonkę na wierzch sernika, a resztę wykładamy na spód małej okrągłej formy i wstawiamy do zamrażalnika.

Przygotowujemy masę na "sernik".
Pomarańcze dokładnie myjemy i na tarce o małych oczkach ścieramy skórkę, uważając, żeby nie zetrzeć białej skórki znajdującej się pod spodem tej pomarańczowej, gdyż jest gorzka i może zepsuć cały efekt.
Pomarańcze obieramy z białej skóry i przepuszczamy przez sokowirówkę. Będziemy potrzebować 2/3 szklanki soku.
W robocie kuchennym, w naczyniu z dużym nożem miksujemy na gładką masę nerkowce, sok, syrop z agawy, część startej skórki pomarańczowej i rozpuszczony tłuszcz kokosowy (ja kupuję mleko Real Thai, w którym tłuszcz wytrąca się na górze kartonika i po odlaniu wody można go od razu wykorzystać do gotowania).
Masę wykładamy do foremki, wierzch posypujemy migdałową kruszonką i wiórkami. Przykrytą formę wstawiamy do zamrażalnika na kilka godzin do ściągnięcia. Później przechowujemy sernik w lodówce.


Smacznego!!!


7 komentarzy:

  1. Oj, ale mam ochotę na taki sernik! Właśnie dopiero co ktoś mi się pytał z czego weganie robią serniki;)
    Trochę dużo nerkowców (nietanich) do tego potrzeba, ale może zrobię jakąś mini wersję:)

    Pozdrawiam, ta strona Rawmazing jest cudowna, szkoda, że nie znam dobrze angielskiego, ale chociaż nasycę wzrok pięknymi zdjęciami:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niby tani ten sernik nie jest, z tofu wyszłoby taniej. Za 500 g orzechów zapłaciłam 39 zł, z czego wykorzystałam 3/4 opakowania. Z jednej strony to niemało, ale proszę mi wierzyć, że ten sernik ma w sobie tyle świeżości, że żaden inny mu nie dorównuje. Poza tym, ciasta kupowane w cukierni(o jakości składników nie muszę pisać) są równie drogie, a porównania nie ma żadnego. Wiem, bo raz na jakiś czas muszę kupić kawałek nędznej szarlotki lub sernika dla mojego 85-letniego dziadka.
      No i ten sernik z nerkowców jest tak kaloryczny i sycący, że po jednym kawałku ma się dość. Nie wciąga tak, jak zwykły, naładowany cukrem sernik.

      Usuń
  2. Najtańsze nerkowce udało mi się kupić w sklepach rast - w promocji często i długo były na wagę po 32zł/kg. Jeszcze w tesco albo w Carrefour też ok. 40zł/kg widziałam kiedyś.

    Za normalnym sernikiem nigdy nie przepadałam, ale ten nerkowcowy w przeróżnych wersjach jest niesamowity :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Tani nie jest ale lekarstwa np na kondycję włosów czy paznokci też tanie nie są .... orzechy to pełnowartościowy składnik a mąka, cukier i ser średnio wiec tak podchodząc do sprawy i tak oszczędzamy :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zastanawiam się dlaczego by oleju kokosowego,który nie jest niestety najzdrowszy nie zamienić olejem rzepakowym,który skondinond jest też tłuszczem roslinnym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak to "nie jest najzdrowszy"? Poza tym rzepakowy nierafinowany ma bardzo intensywny zapach i smak, nie nadaje się do wszystkiego, bo zaczyna przytłaczać potrawę. Kokosowy do ciasta jak najbardziej. Pozdrawiam, Yss

      Usuń
    2. Co do oleju kokosowego zdania pewnie są podzielone, ale moja znajoma makrobiotyczka (od 30 lat) poleca go do specjalnych zastosowań. Moim zdaniem do pieczenia nadaje się idealnie. Oleju rzepakowego nie stosuję do wypieków ani smażenia, bo dwukrotnie mi się spalił. Dobry jest olej sezamowy, poleca go m.in. Micho Kushi, guru makrobiotyki, i Paul Pitchford (ten od "Odżywiania dla zdrowia") - nadaje się do smażenia i pieczenia, a także spożywania na zimno.

      Usuń